Wyobraźmy sobie taką sytuację. Żona gotuje kolację dla całej rodziny. Ostatnio wpadła na pomysł nowego przepisu i chce go dziś wypróbować. To, co gotuje zaczyna coraz bardziej przypominać dzieło sztuki. Dużo kolorów, smaków i aromatów. Zapach roznosi się po całym domu. Chce zdążyć zanim mąż wróci z pracy, a dzieci ze szkoły. Warzywa jeszcze się dogotowują, ryż też potrzebuje jeszcze chwili, więc przygotowuje stół. W tym momencie słyszy zamek w drzwiach.

– Cześć Kochanie, już jestem! O, co tak pięknie pachnie?

– Cześć! Właśnie kończę przygotowywać kolację.

– Wow, ale pięęęknie wygląda. Mogę spróbować?

– Poczekaj chwilę za jakieś 15 min. będzie wszystko gotowe.

– Ale ja tylko coś skubnę. Umieram z głodu. Mogę trochę?

– Jak już musisz…

– Genialne! O i te warzywka już się przypiekają. To je zdejmę już z patelni… (chrup, chrup), ale pyszne!

– Ech….

W tym czasie przychodzi syn ze szkoły i od samego progu krzyczy:

– Mamo jest coś do jedzenia??

P.S. Podział ról jest przypadkowy. Równie dobrze może być zupełnie odwrotnie. Znam wielu panów, którzy tworzą w kuchni prawdziwe dzieła sztuki!   

Smakosze jak widzą Głodomora, który podjada w czasie gotowania często nie mogą tego zrozumieć.

– Jak to nie możesz poczekać jeszcze pół godziny?

– Pół godziny?? Przecież to cała wieczność!

Jak Głodomory czują głód to NAPRAWDĘ są głodne. Od razu stają się poddenerwowane, boli je głowa i nie mogą się na niczym skupić. Dla nich najważniejszą sprawą w tym momencie jest to, żeby szybko napełnić żołądek. Potrawy nie muszą jakoś szczególnie wyglądać. Wychodzą z założenia, że i tak wszystko zmiesza się w żołądku, więc po co spędzać długie godziny w kuchni? Przepisy kulinarne mają być proste i pozwalać szybko coś ugotować.

Smakosze natomiast uwielbiają celebrować jedzenie. Szczególną radość sprawiają im twórcze chwile w kuchni, podczas których mogą wymyślać różne potrawy i smaki.  Mają dość dużą tolerancję na głód. Wolą poczekać, niż zjeść coś szybko i „na stojąco”. Gdy są zapracowani lub zestresowani zdarza im się cały dzień nic nie jeść i dopiero wieczorem zasiąść w domu do stołu, gdzie mogą spokojnie się odprężyć i zjeść ulubione danie. Często też jedzą oczami. Lubią kosztować różne egzotyczne smaki, gotować lub chodzić do  restauracji. Potrafią długie godziny spędzać przy stole i biesiadować.

Takie różnice indywidualne związane są nie tylko z nawykami jedzeniowymi, ale przede wszystkim z konstytucją ciała. Wg Ajurwedy Smakosze to często osoby typu Vata. Obecność żywiołu Powietrza i Eteru (z czego składa się dosza Vata) w ich organizmie pozwala im długo wytrzymać bez jedzenia. Wolą poczekać i zjeść coś dobrego, aniżeli zjeść cokolwiek. Dosza Vata jest odpowiedzialna też za kreatywność, dlatego lubią twórczo wyrażać się w kuchni. Są wrażliwi na piękno i lubią jeść w miłej, spokojnie atmosferze.

Głodomory to osoby o dużym ogniu trawiennym. Szybko trawią, mają dobry metabolizm i często są głodne. Wg Ajurwedy to typ konstytucji Pitta. Na tą doszę składają się żywioły ognia i wody – dzięki nim te osoby są dynamiczne i przebojowe. Duży ogień może wywołać u nich niecierpliwość i chęć załatwienia spraw szybko i natychmiast. Wtedy wolą coś zamówić w ulubionej knajpce niż stać długie godziny w kuchni i gotować. W domu częściej są praktycznymi kucharzami, aniżeli artystami.

Pokusy jedzeniowe – jak sobie z nimi radzić?

Jeżeli chcemy schudnąć i zdrowiej się odżywiać warto zwrócić uwagę na pokusy, które będą stały na naszej drodze. I jak pewnie się spodziewacie na inne pokusy będą wystawieni Smakosze, a na inne Głodomory.

Smakosze jedzą oczami. Często tracą kontrolę nad jedzeniem w sytuacji, gdy dostęp do smacznych, pięknie wyglądających potraw jest nieograniczony np. u cioci na imieninach lub na wczasach all-inclusive, gdzie szwedzki stół jest suto zastawiony. Takie osoby chcą wszystkiego spróbować i w konsekwencji jedzą o wiele za dużo. Tracą też silną wolę przechodząc obok wystawy cukierni, piekarni czy kafejki. Często nie mogą się oprzeć pięknie udekorowanym ciastkom, JAK JUŻ JE ZOBACZĄ. I nieważne jak bardzo sobie obiecywały, że będą unikać cukru. Jak już przepyszne ciastko znalazło się w ich polu widzenia to koniec!

Rozwiązaniem dla tych osób może być zjedzenie posiłku w domu zanim pójdą na dużą, kulinarną imprezę. Na samym przyjęciu dobrze się też sprawdza korzystanie z małych talerzyków, gdzie nakładamy sobie mniejsze ilości potraw. Gdy jemy powoli, jemy mniej. Sygnał z żołądka potrzebuje ok. 20 min, żeby dotrzeć do ośrodka sytości w mózgu. Tak więc lepiej jest gdy żujemy powoli i delektowanie się każdą potrawą.  Jeżeli lubimy gotować, to możemy twórczo wyrażać się w kuchni. Przygotowywanie posiłków w domu ma tą zaletę, że możemy zjeść mniej i zdrowiej. Dodatkowo skorzysta też z tego cała ich rodzina!

U Głodomorów sytuacja wygląda trochę inaczej. Nie są tak wrażliwi na zewnętrzne bodźce, jak na wewnętrzne odczucia z ciała, a konkretnie z żołądka. W sytuacji gdy są głodni i chcą szybko coś zjeść, zdarza się, że zjadają cokolwiek (fastfoody, ciastka, batoniki itp.). Często też jedzą szybko, na stojąco, w tak zwanym biegu. Zapominają dobrze żuć i mają problemy z niestrawnością, zgagą lub nadkwasotą żołądka. Głodomorom zdarza się też jedzenie „na zapas”. Uczucie głodu może być dla nich tak nieprzyjemne, że wolą zjeść ZANIM je poczują.  W konsekwencji rozpychają sobie żołądki i są jeszcze bardziej głodni. W skrajnych przypadkach dochodzi do tego, że są cały dzień w „ciągu jedzeniowym”. Ciągle coś chrupią, podjadają i żują.

Trzeba dać żołądkowi odpocząć i nie jeść zanim poprzedni posiłek nie został strawiony.  Z drugiej strony, zbyt duże przerwy pomiędzy posiłkami powodują „wilczy głód” i wtedy rzucenie się na lodówkę gwarantowane. Rozwiązaniem dla takich osób, jest regularne jedzenie małych posiłków, najlepiej co trzy, cztery godziny. Dobrą wskazówką dla Głodomorów jest to, aby miały przy sobie zdrowe, lekkostrawne przekąski. Mogą je nosić w torebce lub mieć „na wszelki wypadek” w samochodzie lub w domu. Wtedy jak napadnie ich głód mniejsze jest prawdopodobieństwo zjedzenia fast fooda lub słodyczy. Jak mieszkamy w mieście to warto sobie zrobić mapę dobrych knajpek, gdzie można zjeść pełnowartościowy obiad pomiędzy spotkaniami w pracy. Między godziną 12 a 14 ogień trawienny jest największy, tak więc dla Głodomorów obiad jest najważniejszym z posiłków.

Samoświadomość

Samoświadomość jakim jestem typem jedzeniowym może pomóc nam zrozumieć siebie, swoje potrzeby i zachowania. Lepiej też jesteśmy przygotowani na różne sytuacje, gdzie nasza silna wola jest wystawiana na próbę. Zrozumienie różnic indywidualnych pomaga też w relacjach z bliskimi. Żona nie będzie się tak denerwowała, jak Mąż skubnie trochę sałatki przed podaniem dania głównego i odwrotnie.

Pamiętam moment jak odkryłam, że jestem Głodomorem. Wcześniej miałam duże poczucie winy i wstydu, że ciągle coś chrupię i podjadam podczas gdy moi znajomi cały dzień mogli wytrzymać bez jedzenia. Teraz mam więcej akceptacji dla samej siebie. Wiem, że będę głodna za jakiś czas, więc noszę sobie w torebce różne bakalie i śmiało przychodzę do znajomych ze swoim jedzeniem. Jestem też lepiej przygotowana na sytuacje pokusy i coraz łatwiej mi wytrwać w moich postanowieniach jedzeniowych. Z wyjątkiem kawy….. Ale to już historia na następny artykuł:-).

Poradnik Psychodietetyka cz. 5 jest fragmentem mojej książki „Poradnik Psychodietetyka. Odżywianie dla dobrego samopoczucia, szczupłej sylwetki i zdrowia”, która ukaże się pod koniec tego roku..

Recommended Posts
Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

0