Chciałbym podzielić się z Wami niesamowitą historią, która miała miejsce pod koniec listopada na moim warsztacie SBF w Gliwicach. Anita była organizatorem tego wydarzenia. Umówiłyśmy się, że ma mnie odebrać z dworca w przeddzień warsztatu. Gdy wraz ze swoim partnerem przechodzili przez przejście dla pieszych została potrącona przez busa. Zrobiła salto w powietrzu, głową uderzyła o chodnik i straciła przytomność na około 10 minut. Kiedy przyszłam na miejsce zdarzenia zobaczyłam jak karetka odwozi ją na sygnale do szpitala. Wszystko wydarzyło się tak nagle… Jedyna myśl, która wtedy przyszła mi do głowy to było: Niech jej dusza w pełni połączy się z jej ciałem, niech wszystko się wydarzy dla Najwyższego Dobra…
Wraz z jej partnerem pojechaliśmy za karetką, aby zobaczyć, co się stało i czy ona żyje! W międzyczasie powiadomiłam wszystkich znajomych, którzy pracują metodą SBF, aby „wysyłali” Anicie fuzje na odległość. Kiedy przyjechaliśmy do szpitala Anita odzyskała przytomność, ale miała problemy z pamięcią. Nie wiedziała, co się stało, dlaczego była w szpitalu itp. Delikatnie złapałam ją za nogi i zrobiłam jej fuzję. Powolutku odzyskiwała pamięć i wracała do rzeczywistości. Lekarze zrobili tomograf jej mózgu i szczęśliwie wszystko było w porządku. Musiała zostać w szpitalu przez 3 dni na obserwacji. Pojechaliśmy więc do domu, zmęczeni i zestresowani całą sytuacją. Była godzina 23 wieczorem.
Następnego dnia prowadziłam szkolenia SBF. Na warsztacie było 9 wspaniałych kobiet. Kiedy dowiedziały się o wypadku, natychmiast chciały pomóc. Zajęcia rozpoczęłyśmy od zrobienia grupowej fuzji dla Anity. Wiele z nas poczuło bardzo silne wibracje uzdrowienia, ciepło, mrowienie i wewnętrzny spokój. Niektóre z uczestniczek nigdy wcześniej nie robiły SBF i była to ich pierwsza fuzja w życiu! Następnie kontynuowałam warsztat wg programu: zrobiliśmy medytację z Ashtatarą, prezentację SBF, wykład o tym, czym jest SBF i jak można stosować tą metodę itp.
W trakcie całego warsztatu miałam silne poczucie, że to nie ja prowadzę to szkolenie. To było Energia sama w sobie, która przepływała przeze mnie i formułowała słowa. Czułam się prowadzona jak nigdy dotąd. Szło bardzo sprawnie, nie było żadnych „trudności” lub „przeszkód”. Wszystko było całkowicie doskonałe, a uczestnicy bardzo zaangażowani, życzliwi i otwarci. Co chwilę myślałam o Anicie i przesyłałam jej Miłość.
I nagle, podczas przerwy obiadowej Anita weszła do sali! Byłyśmy w szoku, bo myślałyśmy, że będzie w szpitalu do poniedziałku na obserwacji. Powiedziała, że czuje się dobrze, a lekarze orzekli, że wszystko jest w porządku. Wypisała się na własne żądanie. Nie mogła sobie darować, żeby nie być na tym warsztacie. Już od miesiąca na niego bardzo czekała… 
W drugiej części warsztatu zrobiłam Anicie fuzję na środku sali, a cała grupa stworzyła wokół nas krąg, trzymając pole. Czuliśmy silne energie i światło, które roztaczało się wokół nas. Przypomniało mi się scena z filmu Avatar, gdy całe plemię siedział razem nad ratowaniem jednej Avatarki. Czuliśmy wszyscy zjednoczeni i częścią jednej Świętej Sieci (Holy Net). Gdy się zapytałam Anity co czuje, powiedziała, że ma poczucie bycia w pełni zaopiekowaną i otoczoną Miłością. Wszystko jest dobrze… Wszystko jest dla dobra…
To był jeden z najbardziej niesamowitych warsztatów, w których brałam udział w. Napisałam „brałam udział”, a nie „prowadziłam”, ponieważ czułam, że Coś większego ode mnie, prowadziło naszą grupę przez to doświadczenie. Dziękuję mojej duszy, że skierowała mnie do Gliwic, dziękuję Anicie za jej ogromną odwagę i determinację, która dała jej siłę, aby przejść przez to trudne doświadczenie, dziękuję wszystkim uczestnikom, że dzielnie robili fuzje i trzymali pole, na koniec dziękuję wszystkim moim przyjaciołom, którzy zrobili SBF zdalnie i wspierali nas.
Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

0